Bristol Harbour Railway

Przejażdżka pociągiem parowym?

Kolej w dokach została zbudowana w 1870 roku i rozbudowana w 1900. Po stuleciu działaności jako kolej towarowa, została przekazana do muzeum i odtąd jeździ jako kolej zabytkowa ku uciesze turystów.

15 minutowy przejazd wzdłuż nabrzeża na wyspie Spike, kursujący pomiędzy M Shed i SS Great Britain to duża frajda dla rodzin z dziećmi. Muzeum dysponuje dwoma lokomotywami o nazwie Henbury i Portbury, które wypuszczają z siebie prawdziwe kłęby gęstego dymu. Nie zabrakło unoszącej się w powietrzu sadzy 🙂

Bilety 2019:

W jedną stronę £2.50

W obie £3.50

Dzieci poniżej 6 roku życia za darmo

Bilety do nabycia u konduktora 🙂

Przejażdżki tylko w wybrane dni. Warto sprawdzić na stronie https://www.bristolmuseums.org.uk/m-shed/whats-on/train-rides/

SS Great Britain

Po bardzo deszczowej sobocie, trochę z nadzieją na lepszą pogodę udajemy się na -wyspę Spike w centrum miasta portowego Bristol. Kolejny etap naszej podróży zaczynamy od zwiedzania bardzo znanego statku- SS Great Britain.

SS Great Britain jest pierwszym na świecie statkiem o kadłubie z żelaza i napędzany śrubą, który pływał na trasach transatlantyckich pomiędzy Bristolem a Nowym Jorkiem. Został zaprojektowany przez Isambard Kingdom Brunela i zwodowany w 1843 roku. Łącząc rozmiar, moc (1000 KM) i innowacyjną technologię, Brunel stworzył statek, który zmienił historię i stał się prababciom wszystkich współczesnych statków.

Statek ma długość 98 metrów i wyporność 3400 ton. Cztery pokłady zapewniały zakwaterowanie dla 120-osobowej załogi oraz 360 pasażerów, wyposażony w kabiny, magazyny, salony oraz jadalnie. W momencie zwodowana, SS była największym statkiem na powierzchni mórz i oceanów.

W 1852 roku po wycofaniu ze służby jako liniowiec był używany (po modernizacji) jako żaglowiec wożący tysiące imigrantów do Australii. W 1882 został zaadoptowany jako statek towarowy pływający do obu Ameryk. Później statek służył jako pływający magazyn aż do zatonięcia w 1937 roku. W 1970 roku po tym jak SS Wielka Brytania leżała zapomniana pod wodą przez 33 lata, Sir Jack Arnold Hayward (1923-2015) zapłacił za podniesienie statku z dna i naprawę na tyle, aby można go było holować na północ przez Atlantyk z powrotem do macierzystego portu w Bristolu, po 127 latach od zwodowania. Obecnie, po gruntownej odbudowie statek stoi w suchym doku i pełni funkcje muzeum.

Ogrom statku ciężko objąć w obiektywie aparatu

To niesamowite doznanie zejść na dno i spoglądać na kadłub statku w zupełnie innej perspektywy. Taką możliwość daje nam suchy dok, w którym kontrolowana jest temperatura i wilgotność, aby chronić obiekt przed dalszym rozkładem.

Imitacja wody i fal na powierzchni sprawia wrażenie jakbyśmy eksplorowali wrak nurkując.
Spore dziury w kadłubie. Można przez nie zajrzeć do środka.

Ogromne maszty i pusta przestrzeń. Gdzie się wszyscy podziali?
Uwaga dżentelmeni! Śliska powierzchnia!

Z trudem próbuje sobie wyobrazić gdzie się pomieścili ci wszyscy ludzie oraz ładunek. Z załogą i pasażerami to 480 osób do tego dochodzi 1200 ton ładunku i tyle samo ton węgla potrzebnego do napędzania silnika. Nie wspominając o samym silniku który ważył 340 ton. Chyba pora zejść pod pokład…

Przestronny salon z fortepianem aby umilić czas podróżnym w pierwszej klasie.
Kajuta kapitańska i narada trzech panów
Sypialnie w pierwszej klasie wyglądały na dość wygodnie. Gorzej z ciągłym spaniem na boku…

Figury woskowe są niezbędną ozdobą tego miejsca oraz pewnego rodzaju przekazem wiedzy. To dzięki nim dowiadujemy się wiele o ludziach, ich życiu oraz o sytuacjach z którymi musieli się zmierzyć. Każda woskowa postać posiada swój oryginalny ubiór, uczesanie oraz charakter. Tego pana powyżej ugryzła jakaś wielka ryba, widać to po śladach na dłoniach, zakrwawionej ściereczce i jego smutnych z bólu oczu. Na szczęście lekarz już opatruje ranę. Nie brakuje również zapachów, w każdym pomieszczeniu innych. Jeśli mamy do czynienia z lekarzem a na stoliku tabletki, maści i inne specyfiki to zapach ten przypomina taki z sali operacyjnej.

Patroszenie małych rybek
Patroszenie dużych

I oto jest (trudno go przeoczyć) gigantyczny silnik wraz z przekładniami, zdolny do wytworzenia łącznie 1000 KM przy 18 obr./min. Taki kolos waży 340 ton i został zbudowany według zmodyfikowanego patentu ojca Brunela, Marca. Silnik znajduje się zaraz pod głównym pokładem i sięga aż 3 piętra w dół. Energię parową zapewniały 3 kotły.

Sypialnie w drugiej klasie były pozbawione wygód
Pięknie nakryte stoły w restauracji okrętowej
Mówiąca toaleta
Przestrzeń ładunkowa
Cennik biletów 2019. Bilety kupione online są 5% tańsze. Jeśli masz na imię Isambard wchodzisz za darmo 😁

Jesteśmy rodziną, która nie lubi rozpuszczać swoich ciężko zarobionych pieniędzy na marne rozrywki. To tez każdy nasz wydatek jest poddawany obszernej ocenie i kalkulowany przez nas. Jak się później okazało był to totalny strzał w dziesiątkę. Miejsce warte każdego wydanego funta, tym bardziej ze wstęp obowiązuje przez rok od daty zakupienia biletów. Można wchodzić bez limitów, przez okrągły rok! Poszczególne atrakcje, przedstawienia i konkursy odbywają się w różnych dniach tygodnia, zmieniające się dekoracje w zależności od pory roku czy świąt jak święta bożego narodzenia czy halloween. To jeszcze jeden powód dla którego warto ponownie odwiedzić Bristol

Jeśli Twoje dziecko lubi statki, morze lub słuchać opowieści o długich niebezpiecznych rejsach, jest to atrakcja dla niego idealna.

Sfotografowana mapa trzech kondygnacji statku.

Oprócz wspaniałego statku, jest również udostępnione muzeum „Being Brunel”. Jak nazwa wskazuje, jest to muzeum poświęcone inżynierowi, konstruktorowi i budowniczemu o nieprzeciętnym umyśle XIX wieku – Isambard Kingdom Brunel

W muzeum zostaliśmy mile zaskoczeni filmem „Brunel’s Mind”. Trwał on ok. 6 minut i był wyświetlany w sali przypominającej wnętrze głowy wspomnianego Brunela. Podczas trwania seansu nie brakowało efektów świetlnych i dymu.

Zamek Blaise

Posiadłość Blaise Castle to 650 akrów historycznego parku z dużym domem i z zamkiem położonym na wzgórzu. Nie brakuje tutaj tajemnic, dziwnych jaskiń, ukrytych ścieżek leśnych oraz rwącego potoku. Ta dramatyczna sceneria wraz z pobudzającymi wyobraźnie opowieściami o śladach giganta, przenosi nas w świat jak z bajki. W tej bajkowej podróży nieprzerwanie towarzyszył nam rzęsisty deszcz i na naszą niekorzyść coraz bardziej się wzmagał.

Po mokrym seansie pod chmurką kompletnie zapominaliśmy po co tu jesteśmy i co chcemy jeszcze zobaczyć. Kilka istotnych punktów umknęło naszej uwadze. A szkoda, bo miejsce to wydaje się być interesującym.

Na parkingu miejsc nie brakowało. Ludzie zaniepokojeni zbliżającą się ulewą powsiadali do swoich pojazdów i odjechali. tym samym pozwalniali większość miejsc. A my, nic sobie nie robiąc z zaistniałej sytuacji, udajemy się w przeciwnym kierunku. 🙂

🌧

Po aromatycznej kawie zakupionej w kawiarni, udaliśmy się do pobliskiego zabytku. Dom należący do posiadłości był zbudowany w XVIII wieku. Jest to neoklasyczna kwadratowa budowla zaprojektowana przez Williama Paty’ego. Obecnie mieści się tam muzeum życia codziennego. Niestety, nie było nam dane wejść do środka. Drzwi zamknięte z wywieszoną kartką informującą o tymczasowym zamknięciu. Ach szkoda- mówimy sobie i zmierzamy dalej ścieżkami w poszukiwaniu zamku.

Jeżeli myślicie ze znalezienie drogi prowadzącej do zamku to łatwa sprawa, jesteście w błędzie. O mały włos i wyszlibyśmy w zupełnie w innym miejscu niż zaplanowaliśmy. Wbrew mojemu wyobrażeniu droga prowadząca na zamek to ta niepozorna, wąska a w deszczowej aurze również niebezpiecznie śliska.

Warto zwracać uwagę na oznaczenia drogi prowadzonej do zamku
Jaskinia rzeźnika
Punkt widokowy i chłopaki z lornetkami
Jest i nasz zamek I brak żywej duszy

W rzeczywistości budowla na szczycie góry to nic innego jak atrapa zamku do złudzenia przypominający prawdziwy, tyle tylko ze w wersji miniaturowej. Zamek został wybudowany przez inwestora handlu niewolnikami, Thomasa Farra w 1766 roku i miał mu służyć do wypatrywania z wieżyczki jego statków powracających do portu. Był również używany przez kolejnych właścicieli jako domek letni. Gotycki zamek został odnowiony i jest dostępny dla zwiedzających w niedziele latem.

Dużym plusem jest to ze wstęp do parku, muzeum czy zamku jest za darmo. Parking darmowy, toalety czyste i dostępne. Kawiarnia z miłą obsługą również zasługuje na pozytywną ocenę.

Inna sprawą natomiast jest to ze nie udało nam się zwiedzić muzeum, ani zamku. Nie zobaczyliśmy również innych okolicznych atrakcji w tym wioskę Blaise Hamlet. Mamy wielką potrzebę tutaj jeszcze wrócić…

Adres: Blaise Castle Estate, Kings Weston Road, Lawrence Weston, Bristol, BS10 7QS

Bristol i okolice w 3 dni

Tym razem na nasz kolejny cel podróży wybraliśmy miasto w południowo-zachodniej Anglii – Bristol

Dlaczego wybór padł akurat na Bristol? Bo to miasto, które ma wiele do zaoferowania pod względem historycznym, turystycznym i rozrywkowym. Posiada szeroką bazę noclegową a różnorodność standardu i cen jest bardzo rozbudowana. W naszym przypadku postanowiliśmy postawić jednak na skromniejsze warunki o niższym standardzie i niewygórowanej cenie. Za dwie noce w 2* hotelu bez śniadania zapłaciliśmy jedynie £91.93. To hotel położony blisko autostrady z bardzo dobrym połączeniem drogowym, wiec i z przemieszaniem się nie było większego problemu. Cena jest ok biorąc pod uwagę ze dzieci mają wolne od szkoły „half term” (ceny wysokie), oraz ze w hotelu mamy spędzić jedynie noc, a resztę naszej wizyty poświecić na poznawanie i podziwianie okolicznej architektury i przyrody.

Nie wszystko co zaplanowaliśmy wypaliło. Krótkie listopadowe dni nie były naszym sprzymierzeńcem, a największą naszą przeszkodą okazała się pogoda, a raczej jej brak. Silne deszcze były zapowiadane pewnie juz od tygodnia ale my, znając realia meteorologiczne, podjeliśmy się wyzwania i postawiliśmy wszystko na nasze szczęście. Jak się później okazało szczęście nam w dużej mierze dopisało…

Oto krótki wycinek miejsc które udało nam się zobaczyć w przeciągu tych 3 dni:

Dzień 1

• Zamek Blaise

Dzień 2

• Statek SS Great Britain

• Bristol Harbour Railway

• Katedra w Bristolu

• Most wiszący Clifton

Dzień 3

• Molo w Celevedon

• Dom i ogród Tyntesfield

Może ilość zwiedzonych przez nas miejsc nie powala ale za to kolekcja naszych wspomnień już tak. Każdej atrakcji poświęciliśmy należycie dużo czasu i myśle ze udało mi się uchwycić i opisać pare znaczących ciekawostek. Zachęcam do czytania

Upton House and Gardens

Dziś z całą naszą czwórką jedziemy zwiedzać kolejne miejsce, które Oliwier wytyczył nam palcem na mapie i oznajmił ze to będzie nasza niespodzianka. Myśle ze niespodzianki nie należy otwierać przedwcześnie, także niewiele wiedząc o celu naszej podróży postanowiliśmy wyruszyć najszybciej jak się da. Satysfakcja dziecka z wyboru jest bezcenna, a nam pozostaje się cieszyć ze to tylko 60 mil do przejechania a nie dużo, dużo więcej😅

Upton House wraz ze swoimi okazałymi ogrodami znajduje się niedaleko miejscowości Banbury w wiosce Upton, hrabstwo Warwickshire.

Upton House na mapie
Upton House. Przód budynku i główne wejście

Upton House to XVII-wieczny dom który stanowi wizytówkę spektakularnej kolekcji obrazów i ceramiki z dziełami m.in. Breughel, El Greco i Holbein. Nie jestem znawcą sztuki ale spoglądając na tak poważnie brzmiące nazwiska, sądzę ze ich cena jest również poważna. 😉 Dziś chcemy się przekonać czy pośród tych wielkich dzieł sztuki i klimatu domu który bardziej przypomina galerie obrazów niż dom w jakikolwiek sposób przyjazny dzieciom, znajdziemy coś odpowiedniego dla naszych pociech. Dzieci nie lubią nudy a park rozrywki czy zoo to miejsce w żaden sposób nie przypomina. Czy nam się uda je czymś zainteresować?

Wracając do historii bo i o niej muszę pare słów napisać to dom został wybudowany w 1695 roku i praktycznie od tego czasu zewnętrza struktura budynku się nie zmieniła. Przed wejściem znajduje się długi podjazd obsadzony drzewami który prowadzi do głównego dziedzińca. Po wejściu przez główne drzwi widzimy dobrze prezentujące się pomieszczenia, które wyglądają na nowoczesne bo przebudowane w latach 30 XX wieku w stylu Art Deco przez rodzine Bearsted, która dorobiła się fortuny na firmie Shell Oil. Na szczególną uwagę zasługują piękne ogrody tarasowe, które prowadzą do jeziora z XVIII wieku

Główną cechą domu, a zarazem jego chlubą są wspomniane obrazy oraz kolekcje figurek porcelanowych Derby i Chelsea, oprócz tych angielskich za witrynami można znaleźć kolekcje francuskiej porcelany Sevres.

Wśród pomieszczeń duże wrażenie zrobił na nas salon do gier ze stołem bilardowym, a uwagę naszych dzieci przykuł domek dla lalek idealnie odzwzorujacy układ pokoi, umeblowanie a nawet wystrój zwiedzanego przez nas domu. To co zostanie w naszej pamięci to bardzo nowoczesna, o ciekawej kolorystyce łazienka. Owa łazienka w kolorze czerwono-srebrnym została zaprojektowana przez Lady Bearsted w stylu Art Deco jest z jednych najbardziej zadziwiających pomieszczeń, jakie kiedykolwiek widziałem w zabytkowym domu.

Dom jest duży i samym zwiedzaniem można się zmęczyć. Pomyślcie tylko ile pracy i wysiłku potrzeba aby go w takim stanie utrzymać. Mozolne wycieranie kurzu osądzającego się na starociach, dziełach sztuki lub walka z insektami, które upodobały sobie zabytkowe meble to ciężka i rzadko doceniana praca. Organizacja National Trust wpadła na świetny pomysł aby i taki rodzaj opieki nad zabytkami przybliżyć każdemu zwiedzającemu. Otóż jedno z pomieszczeń to prawdziwy zbiór wiedzy z zakresu czyszczenia i konserwacji staroci oraz ukazuje sposoby zapobiegania rozprzestrzenianiu się insektów.

Czas na zwiedzanie ogrodu.

Istnieją dwa obszary ogrodów w Upton House. Pierwszy to zielone trawniki o powierzchni poziomej rozciągające się do nieformalnej granicy, czyli do prostopadłego spadu (ok. 2 metrow). Następnie po zbliżeniu się do tej granicy, rozprzestrzenia się widok na murowane, tarasowe ogrody z krętymi ścieżkami biegnącymi przez zbocze aż do dużego jeziora u podnóża góry. Zostaliśmy na tym etapie poinformowani przez obsługę obiektu aby w żaden sposób nie zostawiać dzieci bez opieki i tym samym uniknąć ryzyka upadku z wysokości. Napewno mają za sobą niemiłe doświadczenia.

Różnorodność i kolorystyka ogrodów sprawia ze to jest wyśmienite miejsce na spacery z dziećmi.

Dużym zaskoczeniem dla nas okazały się drewniane klocki, różnych kształtów, pozostawione przez National Trust do konstruowania przez dzieci własnych budowli. National Trust zadbał również o ćwiczenia fizyczne dla nas i dał nam możliwość zagrania badmintona, w piłkę nożną czy w kręgle. Niewielka rzecz a jednak sprawiła ze cały nasz pobyt w tym niesamowitym miejscu nabrał innej barwy. Dzieci oprócz monotonnej gonitwy po historycznym budynku z dziełami sztuki, mogły zaznać nieco ruchu na swierzym powietrzu i tym samym zmotywować nas -rodziców.

Upton House i ogrody może nie jest miejscem stworzonym dla dzieci i na pierwszy rzut oka może wydawać się im nudne, jednak nie uważam ze tak jest. Znajdują się tutaj olbrzymie powierzchnie zieleni, sady, równo przyciete żywopłoty czy okoliczny las dzięki czemu to miejsce daje dzieciom nieograniczone możliwości zabaw i spędzania czasu na wybrany przez siebie sposób. Można tutaj grać w gry, bawić się w chowanego czy odnajdywać nowe ścieżki, figury lub tajemnice. Myśle ze taki rodzaj podejścia do tematu przez rodzica czyni to miejsce interesującym. Z całą pewnością rezydencja Upton i ogrody są warte odwiedzenia.

Adres: Banbury, Warwickshire, England, OX15 6HT

Ceny wstępu 2019

Wyjaśnienie poszczególnych cen oraz członkostwa znajdziesz tu

Greys Court

Kolejny weekend i kolejny cel naszej podróży, dzisiaj jedziemy zaledwie 10 mil od naszego domu w okolice Henley-on-Thames w hrabstwie Oxfordshire. Greys Court to kameralny dom rodzinny i spokojna posiadłość położona na wzgórzach Chilterns.

Ta malownicza XVI – wieczna rezydencja i ogrody były domem rodziny Brunner jako ostatnich właścicieli. Dom emanuje przyjazną atmosferą z dobrze zaopatrzoną kuchnią i przytulnymi pomieszczeniami. Kompleks kolorowych ogrodów zachwyca pięknem pośród średniowiecznych ruin.

Oprócz wspomnianej rezydencji znajduje się tutaj średniowieczna wieża i ruiny muru z XIV wieku oraz rzadkie koło młyńskie „Tudor donkey wheel” też średniowieczne używane aż do początku XX wieku.

Troszkę historii…

Greys Court posiada długą bo sięgającą aż dziewięć wieków historię. Pierwsza wzmianka o tym miejscu pochodzi z 1086 roku w księdze „Domesday Book” która stanowiła spis posiadłości ziemskich należących do króla oraz duchownych i świeckich feudałów.

Pierwszą osobą związaną z tym miejscem był Walter de Grey (1180-1255), duchowny który stał się arcybiskupem Yorku a także został mianowany na stanowisko Lorda Kancelerza, czyli jeden najbardziej prestiżowych urzędów sprawowanych wobec Króla.

Kolejnym spadkobiercą i właścicielem ziemskim został bratanek arcybiskupa de Grey’a – Sir John de Grey. To on uzyskał pozwolenie na budowę swojego domu Rotherfield w 1346 r. W tym czasie znacznie powiększył grupę budynków i wprowadził szereg zmian. W 1485 posiadłość przeszła w ręce Korony, a następnie przekazana Sir Robertowi Knollysowi w 1514 roku, był on angielskim dworzaninem służącym królowi Henrykowi XVII i XVIII. Posiadłość w rodzinie Knollys pozostała do roku 1642. W tym czasie zbudowano obecną rezydencję i otaczające ją budynki.

Sir William Paul kupił dom w 1686 roku, a następnie przeszedł przez posag córki jego syna do Sir William Stapleton w 1724 roku, który zarobił fortunę na handlu cukrem na Barbadosie. Jego syn Thomas odziedziczył posiadłość w wieku zaledwie 12 lat. W 1765 roku Thomas ożenił się z Mary Fane i zaczął remontować Greys Court w romantycznym stylu, dodając ozdobne tynki do pokoi i włączając rozpadające się średniowieczne ruiny zamku do swojego ogrodu.

W 1937 roku dom został kupiony od rodziny Stapleton przez Sir Felixa Brunnera i jego żonę Lady Brunner. W 1969 roku rodzina Brunner przekazała nieruchomość na rzecz National Trust, gdzie Lady Brunner mieszkała do swojej śmierci w 2003 roku.

Schody udekorowane dyniami. Zbliża się Halloween 🎃
Dokładnie nakryty stół a za oknem rozciąga się przepiękny widok
Drzewa zrzucają liście w pokoju. To troszkę dziwna choreografia, ważne ze się dzieciom podoba 🤪
Kuchnia

Ruiny zamku
Wejście do Tudor Donkey Wheel
Najgłębsza studnia jaką widziałem 😯
Spiżarnia tzw. Ice House
Restauracja
Oliwierek i zachód słońca

Nie skłamie jeśli powiem ze to nasze ulubione miejsce. Można tutaj spędzić długie godziny ciesząc się otoczeniem i podziwiając piękne widoki. Łąki, lasy, zwierzęta hodowlane chodzące sobie pośród ludzi to chyba najbliższy kontakt z naturą jaki możemy chcieć. Cudowne, zadbane ogrody i te ruiny zamku… ah. Wcale nie chce się nam opuszczać tego miejsca i za każdym razem kiedy to robimy planujemy kolejny wypad – w to samo miejsce 😂

Dziękujemy National Trust za nowe doświadczenia

Ignaś i ja
Ceny wstępu. Więcej o rodzajach biletów lub o członkostwie dowiesz się tu

The Vyne – dom rodziny Tudorów

Za każdym razem, tak jak i teraz nie planujemy naszych podróży, są one spontaniczne. Na komendę „jedziemy”, potrzebujemy zaledwie 30 min by być gotowym. Na nasz kolejny cel obraliśmy kierunek Basingstoke w hrabstwie Hampshire.

Znajduje się tam urocza XVI wieczna posiadłość rodziny Tudorów, wybudowana 1500 -1520 roku dla Lorda Williama Sandys’a, bardzo ważnej osoby z otoczenia Króla Henryka XVIII. Sam król odwiedził posiadłość 3-krotnie. W 1653 roku dom został sprzedany zamożnemu prawnikowi- Chaloner Chute. Ród Chute przez 3 wieki aż do dzisiaj jest właścicielem nieruchomości, którą obecnie opiekuje się National Trust.

Jak przystało na typowo angielską pogodę nie obyło się bez deszczu… i to co 15 minut. Myśle ze w słoneczny dzień lub chociaż bezdeszczowy o wiele więcej rzeczy można robić w parku lub nad jeziorem. Nam zwyczajnie pogoda nie dopisała ale to nie powód do zmartwień bo możemy podziwiać okazałe wnętrza i ich zawartość. A jest na czym zawiesić oko!

Oliwerowi każdy wizerunek orła kojarzy się z naszą kochaną ojczyzną
Galeria obrazów
Kolekcja porcelany
Łóżko z badachimem
Toaleta
Więcej obrazów
Audiowizualne efekty pobudzają wyobraźnie jak bardzo bogata i wpływowa była rodzina Tudorów
Kaplica Tudorów
Domek letni w ogrodzie w stylu neoklasycznym.

Każde odwiedzane przez nas miejsce ma swoją własną historie. Dostaliśmy ogromny zastrzyk wiedzy i przeżyliśmy prawdziwą podróż w czasie. Przepiękny czerwono-ceglasty budynek z malowniczym pejzażem i przyrodą. Ogromny zbiór zachowanych dzieł sztuki, obrazów czy porcelanowej kolekcji.

The Vyne jest miejsce niezwykłym, innym od pozostałych przez nas odwiedzonych. Na pewno tu jeszcze wrócimy

Jeśli nie posiadasz karty członkostwa National Trust, obowiązuje cena za wstęp.

National Trust daje 2 możliwości wykupienia biletu wstępu

Wyjaśnienie poszczególnych biletów i członkostwa znajdziecie tutaj

Address:
Vyne Road,
Sherborne St John,
Basingstoke,
Hampshire,
England,
RG24 9HL

Jaskinie klubu ognia piekielnego

Hellfire caves to nasz kolejny cel znajdujący w wiosce West Wycombe w hrabstwie Buckinghamshire. Owe Jaskinie to system korytarzy podziemnych wydrążonych przez ludzi. Początkowo służyły do pozyskiwania krzemienia i kredy aby zmniejszyć ubóstwo i zapewnić prace okolicznym mieszkańcom. Jednak prawdziwe przeznaczenie ich było zupełnie inne… otóż tu w osiemnastym wieku znajdował się ekskluzywny klub założony przez sir Francisa Dashwooda. Do klubu należało zazwyczaj 12-stu bardzo wpływowych i dobrze sytuowanych ludzi, członków królewskiej arystokracji i polityków a tajne spotkania organizowane były zazwyczaj 2 razy w miesiącu. Uczestnicy owego klubu zakładali specjalne szaty i odprawiali modły ku czci pogańskich bóstw czy do szatana. Spotkania te należały do bardzo niemoralnych, dochodziło tu do pijaństwa, różnych rodzajów przemocy i rytualnych gwałtów. Sama jaskinia miała symbolizować piekło – została wydrążona dokładnie 90 metrów pod kościołem St. Lawrence Church.

Wejście do jaskini
Krótki korytarz przed zejściem w dół
Szkielety działają na wyobraźnie
Podświetlane stalagmity
„Jedzą, piją, lulki palą, tańce, hulanka swawola”
Ciemność, ciemność widzę…
Liczne manekiny w ubraniach z epoki
Dziesiątki przerażających masek- spoglądają na nas 😱
Główna sala podziemna i my
Kościółek nad jaskinią

Jaskinie są dużą atrakcją dla zwiedzających, chętnych nie brakuje. Samo zwiedzanie nie trwa długo bo zaledwie 20-25 minut, w tym czasie można obejść korytarze, porobić zdjęcia i poczytać liczne opisy miejsc. Ważnym elementem wyposażenia może okazać się latarka lub telefon z taką funkcją. Ciemności albo ograniczone światło to nie oszczędzanie energii przez organizatora ale cześć horografii która ma na celu wywołać u nas strach, zachować tajemniczość miejsca i zadziałać na wyobraźnie. U dzieci to działa!

Obiekt nie należy do National Trust a cena za wstęp wynosi (2019):

dorośli: £8.50 (posiadacze kart NT lub studenci £7 dzieci: £7.00 poniżej 3 roku życia: free rodzina 2+2: £24

Adres:
Church Lane,
West Wycombe, High Wycombe,
Buckinghamshire
HP14 3AH

Hughenden Manor czyli jak mieszkał Benjamin Disraeli

Czy słyszeliście może o jakże wybitnym polityku Benjaminie Disraeli? Pełniąc funkcje premiera Wielkiej Brytanii przyczynił się do wielu zmian i zasług dla korony brytyjskiej. Jedną z tych zasług było objęcie bezpośredniej władzy na Indiami za co w nagrodę otrzymał od królowej Wiktorii tytuł Hrabiego Beaconsfield. Rezydencja Hughenden to 18-sto wieczna czerwono-ceglasta budowla w stylu wiktoriańskim którą Disraeli odziedziczył po swoim ojcu i spędził tu lata 1848-1881. Ten okazały budynek wraz olbrzymim parkiem, lasami i łąkami znajduje się niedaleko High Wycombe w hrabstwie Buckinghamshire.

Może tematyka zwiedzania domu polityka wydaje się zbyt poważna dla dzieci ale i w tym przypadku chcieliśmy zbadać to miejsce i zaciekawić nim nasze pociechy. Oprócz rezydencji wspomnianego już Disraeliego znajduje się tutaj pięknie odrestaurowany park który wyglądem przypomina ten zaprojektowany przez żonę polityka Mary Anne Disraeli. Obok parku znajduje się okazale wyglądający bunkier z czasów drugiej wojny światowej, który służył do celów wywiadowczych i był trzymany w ścisłej tajemnicy. Obecnie jest tam interaktywna wystawa wojenna, z mapami i rożnego rodzaju przedmiotami służącymi do kamuflowania lub zacierania śladów ich przeznaczenia

Ignaś nie lubi nudy
Ogromna kolekcja książek w bibliotece
Ciekawie zaprojektowana toaleta
Zdjęcia i szkice z epoki drugiej wojny światowej
Wewnątrz schronu
Ogródek warzywny
Miniatura Rezydencji zbudowana z palet i potłuczonych doniczek

Można w tym miejscu spędzić długie godziny podziwiając piękne widoki, ciesząc się przyrodą oraz odkrywać historię tego domu, historię Wielkiej Brytanii 19 wieku i współczesną. Mała gastronomia, kawiarnia czy sklep z pamiątkami lub księgarnia urozmaica to urokliwe miejsce. Stoliki piknikowe przyciągną amatorów jedzenia na świeżym powietrzu. A kolorystyka kwiatowa zachęci do zrobienia licznych zdjęć. Z całą pewnością zachęcamy do odwiedzenia Hughenden Manor.

Ceny wstępu

Dokładne wyjaśnienie poszczególnych cen oraz członkostwa znajdziesz

Stonehenge – tajemnicze miejsce w hrabstwie Wiltshire

Pare dni temu zarezerwowaliśmy bilety do jakże słynnego na cały świat miejsca jakim jest Stonehenge. Każdy z nas przynajmniej raz w życiu widział zdjęcie, film lub słyszał o dziwnym kamiennym kręgu znajdującym się na pagórku otoczonym zielonymi łąkami.

Pomimo ciężkiej do przewidzenia angielskiej pogody i obaw ze nas doleje na tej odsłoniętej przestrzeni zdecydowaliśmy się odwiedzić ten obiekt w październikową niedziele. Co to były za emocje

Nasza podróż rozpoczęła się w Maidenhead w hrabstwie Berkshire, do przebycia mieliśmy 1h30min, kierunek południowy zachód. Sama w sobie jazda autostradą nie jest atrakcją ale już wjazd na drogę a303 powoduje ze u nas zachwyt i podziw dla okolicznych krajobrazów i zielonych odległych przestrzeni.

Po dotarciu na miejsce ucieszył nas fakt ze na parkingu znalazło się jedno miejsce dla rodzin z dziećmi w tym jakże obleganym przez turystów miejscu. Zaraz po zaparkowaniu udaliśmy się niezwłocznie do punktu odbioru biletów (bilety godzinowe). Na szczęście wcale nie było takiego tłoku jak podejrzewali i zostaliśmy poinformowani ze możemy zwiedzić muzeum nie biorąc pod uwagę wybitej na bilecie godziny a potem udać się specjalnym autobusem kursującym do miejsca gdzie stoi kromlech.

Ciekawa projekcja ukazująca zmiany pogodowe
Szkielet człowieka z epoki

Czym jest Stonehenge? Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Jest to jedna z najsłynniejszych budowli megalitycznych pochodząca z epok neolitu i brązu, której budowa została zapoczątkowana 3000 lat przed naszą erą. Znajduje się 13 km od miasta Salisbury w hrabstwie Wiltshire. Kamienny krąg miał znaczenie kulturowe i religijne i związany był prawdopodobnie z kultem słońca i księżyca. Budowanie tak okazałego obiekty nie było jednak proste i trwało wiele wieków i składało się z wielu etapów. Najdziwniejsze jest to ze głazy które posłużyły do jego budowy ważyły nawet do 40 ton i wcale nie znajdowały się w okolicznych terenach a były przywiezione z oddalonej o 240 kilometrów południowej Walii. To w jaki sposób zostały tu przetransportowane to jedna z wielu niewyjaśnionych zagadek. Wszelkie teorie zostawiliśmy naukowcom a sami wpadliśmy w zachwyt nad tym niezwykłym, historycznym miejscem.

Neolityczna wioska
Wewnątrz domku
Replika 28-tonowego kamienia
Rozległe łąki wokół Stonehenge
Ciemne chmury 😁

Stonehenge to jest miejsce niezwykle i warte odwiedzenia. Muzeum wypełnione skarbami archeologicznymi z okolicznych terenów, interaktywna wystawa, restauracja oraz sklep z pamiątkami i lokalnymi wyrobami, również replika wioski czyni to miejsce czymś bardzo interesującym i ciekawym dla dorosłych jak i dzieci.